Boy, if life were only like this. If life were only like this.
Woody Allen, Annie Hall


poniedziałek, 18 marca 2013

NOWY ŚWIAT,  NOWE MEDIA,  NOWY CZŁOWIEK?


 Nastały czasy, w których media odgrywają niebagatelną rolę w wielu aspektach ludzkiego życia. Dlatego też zrozumienie tego zjawiska i jego wpływu na nasze życie, staje się niezwykle istotne. Jednym z badaczy, proponujących nową metodę  badania nowych mediów jest Lew Manowicz.
 Lew Manowicz w przeciwieństwie do Marshalla McLuhana nie uważa się za wizjonera, który potrafi przewidzieć przyszłość. Jego cel to stworzenie specjalnego programu, który
będzie przekładał na język tabel i wykresów, „wizualizował” różne twory kultury. Wydaje się, że ogarnęła go prawdziwa „wykresomania”.
Fascynacja ta nie przytrafiła mu się jednak jako pierwszemu – już w książce Eisensteina, do którego często Manowicz odnosi się w swoich pracach, możemy odnaleźć analizę pierwszych sekwencji filmu „Aleksander Newski” w postaci specjalnego diagramu. Reżyser przełożył artystyczne cechy filmu, jego strukturę, na suchy język analitycznych odniesień. Dlaczego nie? Przecież w nowoczesnym świecie powstają nowe formy kultury, wyznaczane przez nowe media, tak więc i podejście do nich musi być różne. Mediowizualizacja, medio-art – to według  słów Lwa Manowicza - stworzenie nowych kompozycji, montaży z elementów należących do oryginalnych mediów.
 Rzeczywiście nie da się ukryć, że w dzisiejszym społeczeństwie jesteśmy otoczeni przez liczby. W końcu prawie wszystkie nowoczesne urządzenia są z nimi w jakiś sposób powiązane. Moc obliczeniowa, parametry, to tylko niektóre ze słów, które zyskały w nowoczesnym społeczeństwie nowy status i mają niebagatelne znaczenie. W dodatku, jak słusznie zauważa Lew Manowicz, jesteśmy nieustannie analizowani przez specjalne programy, śledzące nasze poczynania w Internecie, systemy sprawdzające oglądalność konkretnych programów przy włączeniu odbiornika telewizyjnego. Wydaje się, że współczesne media ogarnęła prawdziwa gorączka „cyfryzacji” - ciągle jesteśmy atakowani różnego rodzaju wykresami, diagramami, tabelami, odzwierciedlającymi badania opinii publicznej, opinie respondentów poszczególnych grup, których zdanie na jakiś temat miałoby o czymś świadczyć. Nawet wyniki wyborów są nam znane jeszcze przed oficjalnym podliczeniem głosów. Nie wszystkie informacje dotyczą jednak tak ważnych dla jednostki rzeczy. Jakie skutki może nieść za sobą taki prymat liczby w dzisiejszym świecie? Czy ludzie rzeczywiście potrzebują znać wynik badania, w którym większość z nich nie brała nawet udziału?
 Od natłoku wszystkich informacji może rozboleć głowa. Jednakże żyjąc w społeczeństwie, w którym to właśnie informacja odgrywa pierwszoplanowe znacznie nie pozostaje nic innego, jak się z tym pogodzić. Dla wielu ludzi jednak może to być zbyt wiele, dlatego decydują się oni na życie na przykład bez jednego współczesnego medium – telewizora, Internetu a nawet telefonu. Spowodowane jest to tym, iż współczesne media podają nam informacje zwiększające „współczynnik stresu we krwi”. W takim wypadku odcięcie się od społeczeństwa rządzonego przez liczbę może mieć pozytywny wpływ na psychikę człowieka, zmęczonego cyfryzacją i pragnącego powrotu do przeszłości, w której miało się mniej możliwości, ale żyło się spokojniej i bez obaw, że nabawimy się choroby cywilizacyjnej.
 W społeczeństwie XXI wieku, które żyje w epoce postindustrialnej coraz większe znaczenie zaczyna odgrywać indywidualizm. Jednocześnie jednak wydaję się, że w liczbie jednostka zanika, przestaje mieć znaczenie nawet jako składowa część systemu. Przy tak ogromnej ilości osób w społeczeństwie głos jednego człowieka lub jego brak nie zostanie nawet zauważony. Istnieje coś w rodzaju kultu liczby – tylko to, czego jest najwięcej, ma najlepsze parametry, otrzymuje automatycznie najwyższą wartość. Przyczyn takiego stanu rzeczy, prymatu liczby, można dopatrywać się w powstaniu nowych mediów, docierający w prawie wszystkie zakątki naszego globu. Czy komuś się to podoba czy nie, nie ma wyjścia, nie da się powstrzymać rozwoju, ciągłego pędu ku innowacjom. Trzeba się z tymi procesami pogodzić i odnaleźć swoje miejsce w coraz bardziej rozrastającym się świecie. Ludzkość z prędkością świetlną dąży do postępu i od poszczególnego człowieka wymaga dostosowania się do ciągle zachodzących zmian. Dla większości ludzi, szczególnie młodych, przywykłych do wymagań  nowej rzeczywistości nie przedstawia to wielkiego problemu. Część z nich tak bardzo angażuje się w nowoczesne formy komunikacji, że czas „wypuszczenia” na rynek nowinki technologicznej staje się prawdziwym świętem. Wystarczy wspomnieć kolejki do sklepów, gdy firma Apple dostarczyła nowego iPhone'a. Jeśli jednak mamy problem z „aklimatyzacją” do nowego świata, mogą nam w  tym pomóc również nowe media, pozwalające na stworzenie własnego zakątka, małego świata, który będzie tylko nasz – mowa tu o tak zwanych mediach społecznościowych.
 Przy ciągłym rozwoju technologicznym nikt nie wie, co przyniesie przyszłość. Z pewnością jednak nowe fenomeny kultury wymagają nowego stylu ich badania i takich ludzi, jak Lew Manowicz, którzy za pomocą innowacyjnych metod pomogą nam się w tym wszystkim połapać.
Joanna S.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz