Boy, if life were only like this. If life were only like this.
Woody Allen, Annie Hall


wtorek, 9 kwietnia 2013

Kilka słów o fanach



Relacja pomiędzy producentem, a konsumentem wydaje się być czymś, co funkcjonuje na jasnych i zrozumiałych dla wszystkich zasadach. Ten pierwszy produkuje przynoszące zysk show, drugi je ogląda i tym samym pozwala zarobić pierwszemu.
Sprawdza się to doskonale w przypadku, w którym mamy do czynienia z widzem pasywnym. Taki widz nie sprawia producentowi żadnych problemów. Jest bierny, po prostu patrzy na to co zostaje mu pokazane, nabijając tym samym oglądalność i nie marudzi. Albo też nie ogląda, jeżeli mu się nie podoba.
Sprawa zaczyna wyglądać odrobinę inaczej, kiedy widz się zaangażuje. A angażuje się zazwyczaj mocno, bo podchodzi do tego co ogląda bardziej emocjonalnie niż przeciętny obserwator. Zaczyna się udzielać, więc jest aktywnym uczestnikiem kultury fanowskiej. Nie ważne czy zachwyca się i daje upust swojemu uwielbieniu, czy wręcz przeciwnie - jest tak bardzo niezadowolony, że zaczyna hejtować (chociaż to zdarza się również i tym najbardziej zakochanym w danym tworze fanom, jeśli coś pójdzie niekoniecznie tak jakby oni tego pragnęli), zabiera głos, przez co staje się konsumentem produktywnym.

Według definicji jaką możemy znaleźć na Wikipedii, fandom to „określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki. Używany jest także m.in. przez fanów mangi i anime oraz RPG. Jako fandom określa się zwykle ludzi aktywnie uczestniczących w klubach fanowskich, konwentach fantastyki lub w internetowych dyskusjach.”
Przeciętny konsument ma największą szansę natrafić na fandomy podczas przeglądania Internetu. I wcale nie jest to takie trudne, bo chociażby za pomocą wyszukiwarki można znaleźć odnośniki do różnych for dyskusyjnych czy blogów, poświęconych danemu tematowi. Również korzystając z portali społecznościowych bardzo łatwo można zauważyć wszechobecność wszelkiego rodzaju fanpage'ów. Fanów można spotkać również zupełnie przypadkowo - na przykład czytając komentarze na takich portalach jak kwejk, czy youtube.
A czym tak właściwie zajmuje się fandom? Co odróżnia fana od biernego odbiorcy? Można powiedzieć, że jest to przede wszystkim brak bezczynności. Fan nie tylko odbiera przekaz, ale również reaguje na niego.
Jedną z przykładowych działalności fanów jest SPOILOWANIE. Chyba większość osób oglądających, na przykład, seriale i zaangażowanych na tyle, żeby szukać informacji na ich temat w internecie, natknęła się kiedyś na jakiś spoiler. Albo chociaż ostrzeżenie o tym,  że w danym wątku można jakiś znaleźć. W takiej sytuacji przynajmniej mamy wybór, chociaż samo ostrzeżenie jest już dużą pokusą, bo przecież budzi ciekawość, co też ten spoiler przekazuje.  A czasami niesamowicie trudno się temu oprzeć, bez względu na świadomość, że przedwczesna wiedza o przebiegu akcji w danym odcinku odbiera przyjemność z oglądania.
Inaczej to wygląda ze strony spoilującego, bo odkrycie znajomości fabuły przed emisją z pewnością daje mu satysfakcję z przechytrzenia producenta. Chociaż często to właściwie ze strony autorów wypływa najwięcej spoilerów mających na celu wzbudzenie apetytu u widza i uzyskanie większej oglądalności, jednak gdyby nie fandom - na pewno tego typu wiadomości nie miałyby szansy dotrzeć do tak wielu osób.
Ciekawym przypadkiem jest również FAN FICTION (czy też ogólnie pojęta twórczość fanowska, w której skład - oprócz fanficków - wchodzą na przykład fanarty, czy fanvidy), czyli dzieła tworzone przez fanów, inspirowane pierwowzorem i nawiązujące do niego. Po fanfickach spodziewać się można właściwie wszystkiego, bo raczej nic nie ogranicza ich twórców (nawet zgodnością z oryginałem nie trzeba się przejmować, bo wystarczy napisać ostrzeżenie, że opowiadanie jest niekanoniczne). Taka twórczość jest idealnym pocieszeniem dla tych co rozpaczają nad końcem serii. Szczególnie, że - przynajmniej w tych bardziej popularnych fandomach - ilość opowiadań jest bardzo duża, a różnorodność poruszanych wątków jest zaskakująco rozległa.
Mając na uwadze również wszelkie negatywne aspekty z tym związane (takie jak na przykład wspomniane już hejtowanie, albo wojny fandomowe - zarówno wewnętrzne, jak i te pomiędzy grupami fanów różnych utworów) muszę przyznać, że obserwowanie tego zjawiska jest bardzo interesujące. Można powiedzieć, że fandomy są w pewnym sensie motorem napędzającym proces twórczy. Bo świadomość obecności i aktywności dużej liczby fanów, z całą pewnością jest dla autora czymś niezwykle inspirującym.
Anna B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz