Telewizja, niegdysiejsze okno na świat
wielu nastolatków (i nie tylko!), pełnoprawny członek przeciętnej
rodziny staje się dziś przeżytkiem. Już nie będzie tragicznych w
skutkach kłótni o pilota, powiedzenie „kto ma pilota, ten ma
władzę” zupełnie traci więc na swoim znaczeniu. Tak, proszę
Państwa! Idąc za słowami piosenki zespołu Daft Punk - ówczesny
świat zmierza do całkowitej automatyzacji. Chęć ulepszania,
usprawniania, pomniejszania i przyśpieszania świata doprowadził do
tego, że medium to zupełnie traci na swoim dotychczasowym
znaczeniu. Dlaczego tak się dzieje?
Zapewne jedne z najważniejszych przyczyn są tu dążenia wielkich koncernów technologicznych, które uwalniają na rynek, co rusz nowe, niezwykle atrakcyjne produkty. Bo niby jak człowiek XX wieku ma spokojnie przejść obok ofert najnowszych smartfonów, tabletów, laptopów i innych designerskich nowinek? Nowe praktyki użytkownicze doprowadziły do tego, że wszystkie możliwości innych nośników możemy skondensować w tym jednym, wspaniałym urządzeniu, które umożliwia nam korzystanie z różnorakich aplikacji. Zupełnie niepotrzebny jest już przecież statyczny moloch – telewizor. Wszelkie programy, seriale i newsy można przecież oglądać np. na komputerze osobistym za pośrednictwem odpowiednich usług i portali (VoD, różnorakie playery, witryny, dzięki którym jesteśmy w stanie oglądnąć ulubione seriale czy filmy). Wszak nie ma nic przyjemniejszego od oglądnięcia najnowszego odcinka Gry o tron w zatłoczonym autobusie podczas jazdy do domu! Najpotężniejszym pozytywem jest tu oczywiście „taka sytuacja”, gdzie nie musimy patrzeć przez 10 minut na nowe produkty Biedronki ani zachęcające buźki bankowców.
Zapewne jedne z najważniejszych przyczyn są tu dążenia wielkich koncernów technologicznych, które uwalniają na rynek, co rusz nowe, niezwykle atrakcyjne produkty. Bo niby jak człowiek XX wieku ma spokojnie przejść obok ofert najnowszych smartfonów, tabletów, laptopów i innych designerskich nowinek? Nowe praktyki użytkownicze doprowadziły do tego, że wszystkie możliwości innych nośników możemy skondensować w tym jednym, wspaniałym urządzeniu, które umożliwia nam korzystanie z różnorakich aplikacji. Zupełnie niepotrzebny jest już przecież statyczny moloch – telewizor. Wszelkie programy, seriale i newsy można przecież oglądać np. na komputerze osobistym za pośrednictwem odpowiednich usług i portali (VoD, różnorakie playery, witryny, dzięki którym jesteśmy w stanie oglądnąć ulubione seriale czy filmy). Wszak nie ma nic przyjemniejszego od oglądnięcia najnowszego odcinka Gry o tron w zatłoczonym autobusie podczas jazdy do domu! Najpotężniejszym pozytywem jest tu oczywiście „taka sytuacja”, gdzie nie musimy patrzeć przez 10 minut na nowe produkty Biedronki ani zachęcające buźki bankowców.
Rzecz jasna telewizja, starając się za wszelką cenę zatrzymać odbiorców,
również stale się zmienia. Wprowadza nowe możliwości, odstępuje
od sztywnych ram na rzecz preferencji ludzi zgromadzonych przed
odbiornikami. Mam więc dostęp do internetu, gier, wypożyczalni
filmów i innych aplikacji. Wydaje się jednak, że te innowacje nie
są w stanie przyciągnąć odbiorców z powrotem.
Zastanawiając
się nad ukierunkowaniem tego medium można zauważyć, że kiedyś
telewizja nastawiona była na masowość (broadcasting).
Decydowano się na wyświetlanie tych konkretnych programów, które
mogły zgromadzić przed telewizorami jak największą ilość
„potencjału konsumenckiego”. Opierając się na tym, co dla
klienta (a może lepiej „produktu sprzedawanego reklamodawcom”)
najbardziej zajmujące i ciekawe, największy prym wiodły programy
rozrywkowe, seriale obyczajowe zbudowane na schemacie życia szarego
człowieka (oczywiście odpowiednio wzbogacane nieustannymi
tragediami, które ostatecznie prowadziły do zmartwychwstania
któregoś z bohaterów). Z biegiem czasu jednak zaczęto myśleć o
odbiorcach w bardziej przyzwoity sposób. Postanowiona skupić się
na poszczególnych grupach użytkowników i podsunąć im programy,
które znajdują się w kręgu ich zainteresowań (narrowcasting).
Powstały bowiem wyspecjalizowane kanały tematyczne podkrojone pod
konkretny i gotowy target. W polskich realiach można z pewnością
wskazać takie kanały jak: TVP Kultura, TVN Style czy National
Geographic (Polska). Bazowano w ten sposób na dużej lojalności
ludzi wiernych swojej pasji czy wykrystalizowanym przekonaniom. Tak
więc pojawiały się i tematyczne reklamy, gdzie np. w stacji
telewizyjnej specjalizującej się w gotowaniu oferowano z ekranu
nowy blender czy super-ultra nowoczesną maszynkę do mielenia.
Dziś
wchodzimy w erę homecastingu,
który
w przeważającej części opiera się na fragmentaryzacji strumienia
telewizyjnego. To właśnie widz ma decydować w 100 procentach, co
ma ochotę oglądać i ,w którym momencie dnia. „Sama jestem sobie
nadawcą” więc tym samym również sama programuje przesył
informacji. Dlatego też szczyty popularności zdobywa dziś serwis
Youtube, wypożyczalnie na życzenie czy chociażby „stare, dobre”
DVD. Ten system z pewnością w znacznej mierze przyczynia się do
tego, że telewizor powoli odchodzi w odstawkę, a odbiorcy użytkują
nośniki, którymi łatwiej, szybciej i wygodniej jest się
obsługiwać.
Aczkolwiek, nigdy nic nie wiadomo i może w niedalekiej przyszłości przesyt wszystkimi innowacjami technologicznymi sprawi, że człowiek zda sobie sprawę, że należy powrócić do natury? :))
Joanna O.

Za dużo bodźców do nas napływa zewsząd. Później się dowiadujemy z raportów, że niecałe 30% społeczeństwa sięga po chociażby jedną książkę w ciągu roku. świetnie opisane, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń