Urodzona w mieście corocznej Zadymki Jazzowej, z pasją oddająca się jednak muzyce alternatywnej, z którą wiąże się wielkie zamiłowanie do północnych krain naszego globu. Podświadomie wyczekująca na spotkanie z Islandią, Rosją i Thomem Yorkiem. Trafiła na filmoznawstwo i wiedzę o nowych mediach z przypadku, co nie przeszkadza jej od lat wielbić X MUZY. Fascynują ją kinowe i literackie freaki. Ma nadzieję, że Kraków wreszcie ją zaskoczy ;)
Joanna S.
Z pochodzenia góralka,
co nie przeszkadza jej jednak w posiadaniu lęku wysokości,
objawiającego się nawet w nowym budynku Opery Krakowskiej. Jedno z
marzeń to wyprawa na Giewont, która ciągle z jakichś powodów nie
może dojść do skutku. Uwielbia kino wschodnie (szczególnie
rosyjskie), interesuje się produkcją filmową. Ma nadzieję, że
blog pozwoli jej na rozwinięcie skrzydeł w nieznanej dotąd, a
bardzo inspirującej dziedzinie nowych mediów.
Monika Ż.
Krakowianka sercem i pochodzeniem, Włoszka z powołania. Zakochana bezgranicznie w kinematografii miłośniczka literatury wszelakiej. Zasłuchana w rock (and rollu) studentka dwóch kierunków (filmoznawstwa i wiedzy o nowych mediach, co tajemnicą nie jest, tudzież polonistyki, ściślej rzecz ujmując - komparatystyki), co na co dzień utrudnia Jej snucie rozważań egzystencjalnopodobnych. Rozgadana bezustannie, zbyt często racząca wszystkich dookoła autorskim poczuciem humoru i nadzwyczajnymi możliwościami wokalnymi. Gdyby istniał wehikuł czasu, chciałaby zajrzeć przez ramię piszącemu Williamowi Szekspirowi, zaraz potem skoczyć na koncert Elvisa Presleya, wypić macchiato z Marcello Mastroiannim i zapalić papierosa z Jamesem Deanem.
Pola S.
I nie umie latać. Wyrwana Światłu, i bezprawnie pomykająca od tej pory ku Niemu, niczym ćma w istnieniu, które toczy się między wejściem przez osobliwe białe drzwi Filharmonii, a słanianiem się po wyjściu niezdolna do tchu. Wierna swemu Mistrzowi. Nie jest w stanie jeść ciał martwych ptaków, ryb, ssaków, płazów, gadów, niczego, co biegało, pływało, latało, skakało, pełzało i wydało niemy jęk śmierci.
Zna trochę łaciny i jeszcze mniej greki. Gorzej z komputerem. Miejmy nadzieję, że Blog to zmieni.
Wiktoria Z.
Pochodzi ze Śląska. Na filmoznawstwo i wiedzę o nowych mediach trafiła przez przypadek. Bardzo chciałaby nadrobić swoje braki w zakresie obowiązkowych tytułów, ale się jej nie udaje. Najlepiej czuje się na podłodze baletowej i w świetle scenicznych reflektorów. Ma nadzieję wrócić do regularnych treningów tańca, a weekendy spędza zgłębiając tajniki aktorstwa w Krakowskich Szkołach Artystycznych. Zakochuje się w Wielkiej Brytanii i żałuje, że nie ma brytyjskiego akcentu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz